Coż tam Panie w polityce? sierpień 29, 2007
Posted by kreowaniewizerunku in Polityka i wizerunek.trackback
Na znane powiedzenie: Cóż tam Panie w polityce, nadal można odpowiedzieć. Chińczycy trzymają się mocno. Przyjrzyjmy się, jak się trzymają i jakich to metod używają. A, że wizerunek u mnie najważniejszy. Przyjrzyjmy się bliżej.
Co takiego się dzieje, że niektórzy utrzymują się wysoko, wysoko inni zaś stracili?
Kreowanie własnego wizerunku za pomocą haseł, które są bardzo chłonne może okazać się trafnym pomysłem.
W końcu zasady zobowiązują. Warto jednak zadać sobie pytanie – jakie zasady no i czyje zasady to są? Warto powiedzieć, że każdy może mieć własne zasady. Zasady, które można zmieniać, naginać. Zasady, które przecież się zmieniają (oczywiście zależy czy ktoś przyjął w swoich zasadach, że zasady mogą się zmieniać).
Co zyskamy głosząc hasło „Zasady zobowiązują”? Ano to, że każdy może interpretować to na własny sposób. Przecież powiedzenie, „Mam zasady” – oznacza coś bardzo pozytywnego, to samo „Ten człowiek miał zasady, dlatego się nie ugiął”. Szukając i szperając w pamięci z pewnością znajdzie się więcej pozytywnych skojarzeń z tym hasłem. Dlatego jest ono tak silne. W końcu:
- spadło bezrobocie
- mamy większy wzrost gospodarczy
- zmniejszyła się ilość przestępstw
Tylko, … no tak będzie tylko. Tylko, trzeba odpowiedzieć na kilka pytań, które doprecyzują hasła i slogany. Spadło bezrobocie (FAKT) – pytanie o ile? oraz czy przypadkiem nie dlatego, że lwia część społeczeństwa wyjechała do Londynu?
- mamy większy wzrost gospodarczy. (FAKT), warto by się dowiedzieć, jaki wpływ na ten wzrost ma wejście Polski do UE, i dotacje, oraz dorobek wcześniejszych pokoleń.
- zmniejszyła się ilość przestępstw, (FAKT), oczywiście zmniejszyła się ilość drobnych przestępstw, jednak ktoś zapomniał powiedzieć, że jednocześnie zwiększyła się ilość cięższych.
I tak dalej, i tak dalej… Można by podawać „Fakty” w nieskończoność.
Hmmm, jestem ciekawy, co w tym momencie robi i jaki kreuje obraz inna partia? I można by powiedzieć, widzę ciemność. Bo to, co mogło być wykorzystane, wykorzystywane nie jest.
Mógłby ktoś powiedzieć, że przecież nie mamy możliwości? Nie decydujemy o tym co można zrobić i gdzie się pokazać. Oczywiście, sytuacja jest inna, ale jak najbardziej do wygrania.
Co sugeruję? Wykorzystać Strategię Błękitnego Oceanu. W skrócie powiem o tym, że nie walczy się o rynek na zasadach, które już panują ale tworzy się nowe zasady.
Jak to zrobić? W prosty sposób. Jednym z problemów, jakie stoją przed wyborcami to albo brak czasu do tego by pójść na wybory, albo brak zameldowania i jakiś tam świstków, które by pozwoliły głosować w danym rejonie.
Jak duża by mogła nastąpić zmiana w sytuacji gdyby społeczeństwo mogło głosować przez internet. Przecież większość z nas korzysta z internetowych kont bankowych. Trochę gimnastyki i z pewnością dałoby się przepchnąć ustawę i znaleźć na to środki. Nie mówię już o tym, że społeczeństwo nie tylko byłoby wdzięczne za takie rozwiązanie, ale także by chętniej uczestniczyło w wyborach.
Dlaczego tak się upieram przy tym rozwiązaniu?
Są 2 powody.
Pierwszy: Grupa docelowa PO, to głównie osoby młode, w dużej mierze posiadające Internet. Dlatego procent głosów mogłaby ulec zmianie, dzięki takiemu systemowi. Z drugiej strony wyborcy ugrupowań skrajnych nie korzystają tak często z tego środka komunikacji.
Drugi: w sytuacji, gdy widzimy w sondażach dużą różnicę pomiędzy jedną partią a drugą. To wyborcy tej partii, która wygrywa zaczynają się rozluźniać, „skoro jest taka duża przewaga to, jeśli nie pójdę to nic się nie stanie”. Z drugiej strony elektorat partii numer dwa w sondażach, zyskuje motywację do tego by pójść do wyborów.
O tym, co by tu jeszcze zrobić i jak zmieniać swój wizerunek, następnym razem.
Komentarze»
No comments yet — be the first.